21 sie 2008

Nowe wskazówki

Wygląda na to, że listonosz pojawia się u nas ostatnio raz w tygodniu. Przez dłuższy czas skrzynka świeci pustkami, aż nagle jednego dnia listy zaczynają z niej wystawać pod najróżniejszymi kątami. Otóż dzisiaj był taki dzień. List z ambasady, który wydarłam z paszczy mej skrzynki, wyglądał właśnie jak wydarty z paszczy, lub też, przysłowiowo, jak psu z gardła. W środku był formularz, który już szczęśliwie wypełniłam w Centrum Kultury (ten był w takim stanie, że nie nadawał się do pełnienia funkcji dokumentu) oraz wiadomość w treści łudząco podobna do maila, który otrzymałam tydzień temu. Jednak gdy przyjrzałam się bliżej, bystre me oko wychwyciło kilka nowych informacji. Mianowicie: "wyjazd do Japonii nastąpi w pierwszych dniach października" (Marcin-sempai, zaprawdę prawdziwe były Twoje słowa!) oraz "bilet zostanie przesłany prawdopodobnie w połowie września". No, mam nadzieję, że bilet ten będzie w lepszym stanie, niż priorytet z ambasady, bo mogę nie wyjechać. Może lepiej będzie spróbować odebrać go zanim padnie ofiarą Poczty Polskiej.

19 sie 2008

Abrakadabra, zaczynam

Już od jakiegoś czasu myślałam o tym, żeby - jeśli wyjadę na stypendium - założyć blog. Po bez mała półrocznym oczekiwaniu na wyniki, dowiedziałam się, że jadę do Nary. Nazwałam blog "W Krainie Jelonków", gdyż w Narze mieszka wiele tych zwierzątek i są swego rodzajem symbolem tego miasta. Ponadto Nara jest starą stolicą Japonii założoną w VIII w., skrywa więc wiele interesujących zabytków. Jednym z powodów, dla których wybrałam Narę, był fakt, iż znajduje się tam muzeum poświęcone Uemurze Shōen, malarce pięknych kobiet, o której zamierzam napisać pracę magisterską, a może i nie tylko. Prawie całe życie mieszkała w Kioto (które znajduje się niedaleko Nary), a w czasie wojny była ewakuowana właśnie do Nary i tam pozostała już do końca życia. Zamierzam więc ją tropić, także podczas wycieczek do Kioto. Co z tych planów wyniknie, czas pokaże. Moje stypendium zaczyna się od października, wyjadę więc prawdopodobnie pod koniec września, dokładna data wylotu nie została mi jeszcze objawiona. Póki co będę musiała pozałatwiać masę spraw i kupić sobie kołdrę elektryczną, bo boję się zimna!