Moje egzaminy się skończyły, ale mam jeszcze do napisania prace zaliczeniowe, w związku z czym tak naprawdę nie mam jeszcze ferii. Wraz z egzaminami skończyła się zima. W tym tygodniu zaczęły kwitnąć śliwy! W Japonii kwiaty śliwy (które zwykle kwitną właśnie w lutym) są oznaką wiosny. Nie myślcie jednak, że zimą nic nie kwitnie – japońskie ogródki pełne są najróżniejszych odmian kamelii, które osładzają zimowe dni. Dlatego w Japonii nie ma okresu, w którym natura by zamierała. Tutejsza zima minęła dla mnie w mgnieniu oka. I choć w Polsce często mam już dosyć zbyt długiej zimy, ojczysta wiosna cieszy mnie dużo bardziej – dlatego właśnie, że tak wyczekiwana… Tym niemniej z zaciekawieniem czekam na tutejszą wiosnę, bo z pewnością jest przepiękna.
W środę byłam dwóch muzeach, a japońskie muzea mają to do siebie, że mają swoje ogrody – i rosną tam też śliwy. Tam zrobiłam zdjęcia.
W środę byłam dwóch muzeach, a japońskie muzea mają to do siebie, że mają swoje ogrody – i rosną tam też śliwy. Tam zrobiłam zdjęcia.
Zwróćcie uwagę na głęboką purpurę tych kwiatów. Są różne odcienie japońskich śliw – od białych, poprzez różowe, po ciemnowiśniowe.
A to Drzewo Siedmiu Bóstw. Cudo sztuki ogrodniczej – z jednego pnia wyrastają gałęzie z siedmioma rodzajami kwiatów śliwy.
Na koniec semestru na zajęciach z kaligrafii wykonywaliśmy nasze ostateczne dzieła i oto efekt moich starań. Bardzo proszę podziwiać, bo jestem dosyć dumna. Jest to kaligraficzny zapis (w stylu sōsho, czyli „pisma trawiastego”) znaku mau, czyli „tańczyć”.
