Po drobnej przerwie powracam do wątku koreańskiego. To już ostatni odcinek z serii.Przede wszystkim krążyłyśmy po centrum Soulu, ale jednego dnia wybrałyśmy się na obrzeża – gdzie znajduje się skansen połączony z parkiem rozrywki: „Korean Village”. Są tam domy z różnych zakątków Korei, można się przebrać za strażnika miejskiego z dawnych czasów, a także obejrzeć pokaz tradycyjnych tańców, popisy akrobatów i jeźdźców.
Musiałam to zamieścić, bo to prześmieszne. Koreańskie użycie angielskiego nie różni się jednak za bardzo od japońskiego…
Osiołek!
To jijimi – potrawa luba polskiemu podniebieniu, jako że do złudzenia przypomina placki ziemniaczane.
Nie zabrakło także fauny z różnych zakątków Korei. Oto czarne świnki z wyspy Jeju.