11 paź 2008

Spacer po Narze

Dzisiaj jest sobota, więc wczesnym popołudniem wyruszyłam z koleżanką na zakupy do „Hyakka ten”, czyli sklepu „Wszystko za 100 jenów”. Przy okazji przespacerowałyśmy się po Parku Nara, który jest niesamowity, co sami będziecie mogli ocenić oglądając zdjęcia. Bo dużo zdjęć dzisiaj będzie.
Najpierw chciałam pokazać trochę widoczków z okolic mego akademika.


To widok z okna pralni akademika południowego.


Żeby nie było, że tylko jelenie są w Narze, oto zdjęcie akademikowego kota.



Tak wyglądają okolice akademika.





Nasza droga do cywilizacji. W środku miasta znajduje się niezły kawałek lasu!

I znowu jelonki. Oprócz nich zaobserwowałam też GIGANTYCZNE pająki, które mają inny kształt niż te nasze (mają podłużne odwłoki), ale ich reporter nie zarejestrował, gdyż nie śmiał się zbliżyć do tych paskudztw.


Ten ciemny to samiec, tylko ma przycięte różki. Kiedy raz po zmroku wracałam do akademika, spotkałam jednego prawdziwego rogacza…



Dużo sarnich zadków.



Jak widać są oswojone i podchodzą bardzo blisko, zwłaszcza, gdy podejrzewają, że trzymasz w dłoni „jeleniego krakersa”.



Czy nie mówiłam, że w Narze jelonki są naprawdę WSZĘDZIE…?



Jelonek w drodze do stoiska z „jelenimi krakersami” – jelonkowa rozkosz za 150 jenów. Niestety, muszą polegać na ludziach, że im kupią i poczęstują. „Jelenie krakersy” wymyślono też po to, by nie karmić zwierzątek byle czym.



Nie mogłam się powstrzymać przed sfotografowaniem. Oto tablica ostrzegająca, żeby nie rzucać śmieci na ziemię, bo biedny jelonek może zjeść i się pochorować. Nie też ich drażnić, bo mogą się wkurzyć i będzie źle. Japońskie obrazki są rozbrajające, czyż nie?






Po prostu sielanka.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

To chyba na razie jest Ci tam dobrze:). No i jak na razie mi osobiście najbardziej podobają się wszędobylskie jelonki:)

Karolina pisze...

Cześć Madziu!
Z przyjemnością czytam o Twoich japońskich przygodach. Ja też miałam zamiar założyć blog na wyjeździe na Erasmusa (jestem w Portugalii, w Coimbrze), ale zupełnie nie mogę się zebrać. Z trudem udaje mi się odpisywać na maile, bo dni mijają szybko, ale nie wiadomo na czym.
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

O, cześć dziewczyny, miło Was "widzieć"! :) U mnie tak dużo się dzieje, że zdaje mi się, jakbym tu siedziała już miesiąc, a nie tylko półtora tygodnia...
Staram się wstawiać dużo zdjęć, bo - jak to mówią Japończycy - "obraz wart jest tysiąca słów" :)

Anonimowy pisze...

Kiar też czuje, jakbyś tam siedziała miesiąc, a nie tydzień. Już prawie nie pamiętam jak wyglądasz! Kitajce mają rację Twój obraz wart jest o więcej niż tysiąc słów!

Karolina, jak to na czym? Na podstawowych czynnościach studenckich takich jak: imprezowanie, spanie, leżeniem zadem na piasku o włóczęga.
Buziaki,
Eks-Erasmus Kiar

Anonimowy pisze...

Ja też tęsknię, Kiar... :*