Podejrzewam, że i tak nikt teraz nie zagląda na mój blog, bo wszyscy się leniwią na wakacjach/urlopach. Ja też się leniwię. Jeżdżę na pokazy sztucznych ogni (specjalność japońskiego lata), chodzę na festiwale oraz jeżdżę w plener (wczoraj byłam nad moją ukochaną rzeką Uji, która pachnie mi tuszem, ale to tajemnicze zjawisko). Pod koniec sierpnia wybieram się na kilkudniową wycieczkę na południe Japonii, zaś zaraz po moim powrocie nawiedza mnie rodzina. Zaś po jej powrocie pozostanie mi w zasadzie pakować graty i machać Japonii na pożegnanie… Jakoś niesamowicie szybko to zleciało, w zasadzie już niedługo znowu będziemy się mogli spotkać w Warszawie!
A w yukatę ubrałam się tym razem sama!
2 komentarze:
Jakoś dziwnie mało entuzjastycznie zabrzmiał ten fragment o przyjeździe rodziny, że już o najdroższej Kiar nie wspomnę!
No jedna taka już właśnie wróciła z wakacji z siłami(na jak długo?)do walki z biurokracyją uczelnianą;P.
Czekamy na Ciebie tutaj:*.
Prześlij komentarz