17 wrz 2008

List zza morza

Daty wylotu nadal nie znam, ale za to dzisiaj otrzymałam wieści z uniwersytetu w Narze. Trochę się martwiłam, bo się okazało, że (zdaje się, że przez cięcia w budżecie) od tego roku studenci zagraniczni, zamiast jak zwykle być zgarnięci z lotniska, bezpiecznie przetransportowani do akademika i jeszcze do tego obdarowani kopertą z 20 000 jenów, mają radzić sobie sami. Pocieszyła mnie więc informacja, że tylko do samej Nary mam dotrzeć z lotniska, a potem ludzie z uniwersytetu wezmą mnie pod swoje skrzydła. Wizja szukania akademika z wielką walizą w ręku i po nn godzin podróży niezbyt mi się podobała...
Dowiedziałam się też, że w tym roku w Nara Kyouiku Daigaku (to nazwa mojego uniwersytetu) studiować będzie dziesięciu studentów zagranicznych z dziewięciu krajów: z Indonezji, Wietnamu, Mongolii, Azerbejdżanu, Polski (moja skromna osóbka), Serbii, Rumunii, Francji oraz Korei. Fajnie, w zeszły wtorek zdałam egzamin certyfikujący z koreańskiego, ciekawe, czy uda się jakoś dogadać po koreańsku, haha.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

SAYONARA!