7 sty 2009

Akemashite omedetou gozaimasu!


Witam wszystkich w nowym roku! Dla Japończyków to bardzo ważny okres (okres noworoczny obejmuje też tydzień po Nowym Roku), a noc sylwestrową spędzają trochę na wzór naszej Wigilii – jest to święto rodzinne i spokojne, bez szaleństw. O północy udają się na pierwszą w nowym roku wizytę w świątyni i wysłuchują 108 uderzeń w świątynny dzwon. Wstawiłam obrazek z krówką, gdyż ten rok (tak naprawdę zacznie się dopiero w lutym, jak mi się zdaje, bo to chiński zodiak, ale Japończycy dla uproszczenia świętują już od 1 I) jest Rokiem Krowy. Jest to też, nota bene, mój rok, gdyż urodziłam się właśnie w Roku Krowy. Z tego łatwo wyliczyć mój wiek, snif… Jeszcze jedno na marginesie: podobno w Korei tak się często podaje wiek: wedle chińskiego znaku zodiaku, a rozmówca sam sobie wylicza, ile delikwent może mieć lat (dla tych, którzy się nie orientują w tym temacie: w chińskim zodiaku jest dwanaście znaków i każdy obejmuje jeden rok, a nie około miesiąca jak u nas, w związku z czym każdy cykl trwa dwanaście lat. Do tego dochodzi żywioł – jest ich pięć – więc pełny cykl to sześćdziesiąt lat. Wedle starożytnych Chińczyków jest to długość życia człowieka. Ja się urodziłam w Roku Krowy z żywiołem drewna, więc następny taki rok będzie za 36 lat).
U nas smucimy się, że maile i SMS-y wypierają szlachetny zwyczaj wysyłania kart świątecznych. Otóż w super nowoczesnej Japonii zwyczaj ten kwitnie! Dorosły Japończyk wysyła na Nowy Rok nawet do stu kart! A to dlatego, że karty trzeba wysłać naprawdę WSZYSTKIM… To znaczy: znajomym z podstawówki, z gimnazjum, z liceum, z uniwersytetu, nauczycielom, znajomym z kółek zainteresowań, itp., itd. Ponieważ jest to potworna robota, większość osób drukuje te karty i tylko podpisuje ręcznie, tym niemniej wysyła się prawdziwe, papierowe. Łatwo się domyślić, że w okresie przedświątecznym poczta jest dosłownie zalewana kartami, lecz nie myślcie, że powoduje to jakikolwiek kryzys, jak u nas. Po pierwsze poczta jest sprywatyzowana, a po drugie przed Nowym Rokiem zatrudnia się całą armię dodatkowych listonoszy (dobra fucha dla studenta, który chce sobie dorobić). Dlatego w zasadzie WSZYSTKIE karty dostaje się pierwszego stycznia!! Jeśli się mieszka na wyjątkowo odległej prowincji, poczta może się spóźnić o jeden dzień, maksymalnie dwa.
Jako że nadchodził Rok Krowy, począwszy od grudnia wszędzie było pełno gadżetów z krówkami i oczywiście cała masa kart z krowami do wyboru. Można było kupić nawet znaczki pocztowe z podobiznami krów/byków (japońskie słowo „ushi” oznacza zarówno krowę, jak i byka) lub wykaligrafowanymi znakami w różnych kaligraficznych stylach.
A ja cóż, Święta i Nowy Rok spędziłam w Polsce, więc nie będzie dziś zagranicznych zdjęć, tylko jedno swojskie. W japońskich domach nie ustawia się choinek, rzecz jasna. Pojawiają się tylko w centrach handlowych i zawsze są sztuczne. Pierniczki na naszą upiekłam sama, jak co roku.


Ze spraw organizacyjnych: jak widać zgłosiłam swój blog do konkursu Onetu. Mam nadzieję, że kiedy zacznie się głosowanie, będę mogła liczyć na Wasze wsparcie. Zerknijcie na link po lewej stronie, pod znaczkiem.
Jeszcze raz wszystkiego dobrego!

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A w nocy z 5/6.I weszliśmy w Erę Wodnika! To będzie też mój rok!:) Siostry Wolff górą! Zwyciężajmy na wszystkich frontach!Cmok, cmok!
Ps. A Twoje pierniczki to juz dawno ktoś zjadł!

ex-Miss Mayonella pisze...

w polsce zas nowy rok bedzie rokiem pingwina ><.. !
lodowce juz podchodza pod nasz do-o-om!
(i pod dom wolffa w radosci zapewne tez >:D)
...
pozdrawiamy sposrod arktycznych krajobrazow :-)

Magdalena W. pisze...

Ciekawe, któż to mógł je zjeść... -.-
Cóż, jako że nasze domy są na mniej więcej równo oddalonych nibynóżkach, to pewnie pod Wolffo-dom też podchodzą ;) Pozdrawiam z nie-tak-zimnej Japonii, w której jednakoż na wykładach tyłek przymarza do krzesła...

ex-Miss Mayonella pisze...

ach, tesknie za japonska zima..
dziesiec stopni na zewnatrz i dziesiec wewnatrz :D

Anonimowy pisze...

Tak swoją drogą to musi być fajne zostać zasypaną karami noworocznymi;). Nie przymarzaj do krzesła! Bo kto Cię ogrzeje;)?
Ja chwilowo przyklejam się do książek z ważnych, ogólnie-znanych-przyczyn:)
Pozdrawiam (przed)sesyjnie.

Magdalena W. pisze...

Nikt mnie nie ogrzeje, będę łazić z krzesłem :p
No a japońska zima ma to do siebie, że faktycznie temperatura wewnętrzna niewiele różni się od zewnętrznej...