Po drobnej przerwie powracam do wątku koreańskiego. To już ostatni odcinek z serii.Przede wszystkim krążyłyśmy po centrum Soulu, ale jednego dnia wybrałyśmy się na obrzeża – gdzie znajduje się skansen połączony z parkiem rozrywki: „Korean Village”. Są tam domy z różnych zakątków Korei, można się przebrać za strażnika miejskiego z dawnych czasów, a także obejrzeć pokaz tradycyjnych tańców, popisy akrobatów i jeźdźców.
Musiałam to zamieścić, bo to prześmieszne. Koreańskie użycie angielskiego nie różni się jednak za bardzo od japońskiego…
Osiołek!
To jijimi – potrawa luba polskiemu podniebieniu, jako że do złudzenia przypomina placki ziemniaczane.
Nie zabrakło także fauny z różnych zakątków Korei. Oto czarne świnki z wyspy Jeju.
4 komentarze:
Wcale nie jest dostępny, bo Kiar wykupiła cały nakład!:P.
A także: jak przyjade do Japonii to zabierasz mnie na takie latte! To konieczność!Mlask, Mlask, siorb!
Wydawało mi się, że wykupiłaś 1/3 nakładu ;) I to z tylko jednego Empiku. Więc dla innych powinno starczyć.
Nie ma sprawy, jeśli chodzi o latte. Mają je np. w japońskim Starbucksie :D
Madziu
jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Ciociuchenka
Dziękuję! Ja Tobie też życzę wszystkiego naj, najlepszego z okazji Twoich urodzin!
Prześlij komentarz