27 mar 2009

Na zachód od Japonii - część I

Wróciłam z wycieczki cała i zdrowa oraz z około pięcioma milionami zdjęć, w związku z czym pozwolę sobie opisać mą przygodę w odcinkach.
Pojechałam tam z dwiema koleżankami Serbkami – Milicą z mego akademika oraz Jeleną, którą studiuje w Okayamie.Zacznijmy od tego, że hostel, w którym mieszkałyśmy, wyglądał tak:

Dotarłyśmy na miejsce wieczorem, więc zwiedzanie rozpoczęłyśmy od dnia następnego. Nawiedziłyśmy dawny pałac królewski.




To ja z Jeleną.


Zielone zdobienia zdają się odróżniać sztukę koreańską od japońskiej.


Te wałeczki przywodziły mi na myśl cukierki, które mają na początku właśnie taki kształt i potem tnie się je na plasterki – a w środku mają właśnie coś w rodzaju takiego wzoru.



Kanapa z tradycyjnym, koreańskim zdobieniem.


I nasi tam byli!





Danie Dnia: piekielnie ostra koreańska zupka i różowy ryż.



CDN.

2 komentarze:

beatus pisze...

Rzozróżnienia, które podałaś pomiędzy sztuką koreańską a japońską mnie poraziły... Jejku - dla mnie różnice są wybitnie niewidoczne...
Pozdrawiam bardzo!

Magdalena W. pisze...

To była tylko taka moja sugestia i prywatne odczucia ;)